SORO SUB
LANDSPEEDER MODEL X-34

Luke Skywalker marzył o pilotowaniu imperialnego myśliwca, pracując na farmie wodnej wuja, na pustynnej planecie Tatooine. Największą przyjemność w tym okresie dawały: możliwość polatania Skyhopperem po Beggar's Canyon i popilotowanie własnego, choć starego landspeedera po pustyni, z prędkością uznaną przez wszystkich za mocno przesadzoną.
Długo musiał argumentować, nim wuj Lars pozwolił mu na kupno pojazdu, uzasadniając, że skoro musi sprawdzać skraplacze rozrzucone po terenie należącym do farmy, to lepiej jest to robić czymś, co nie wlecze się 100 km/h, a poza tym lepiej żeby w domu były 2 landspeedery "na wszelki wypadek". Obaj dobrze wiedzieli, że chodzi o sportowy model, którym Luke mógłby pojeździć z przyjaciółmi, co Owen Lars określał zwięźle jako "Marnowanie pieniędzy".
W końcu Beru przekonała męża i po dokładnych oględzinach Owen zgodził się na brązowawego X-34 firmy Soro Sub, za którego Luke zapłacił 2400 kredytów. Co prawda maszyna była podrapana i poobijana, ale Luke'a znacznie bardziej interesowały jej osiągi - w końcu wstyd byłoby kupić coś wolniejszego niż to, czym jeździli kumple Deak i Fixer. Naturalną więc koleją rzeczy w krótkim czasie osłony wlotów powietrza, obwody komputerowe i inne części zajęły większość podłogi garażu rodziny Larsów, a Luke przestał mieć wolny czas. Owen nie odzywał się, patrząc na rozwój wydarzeń, uważając, że nauka mechaniki jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a zwłaszcza przyszłemu farmerowi wodnemu.
Landspeeder był konstrukcją tradycyjną, miał opuszczaną owiewkę z duraplexu, dwa fotele i miejsce do przymocowania 2 droidów lub innego ładunku w kabinie za fotelami. Kierownica, 2 pedały, prosty sensor podający prędkość, położenie i dane o najbliższym ruchu stanowiły całe wyposażenie kabiny. To właśnie dzięki niewielkiej modyfikacji tego sensora, Luke był w stanie wyśledzić uciekającego R2-D2.
Napęd stanowił standardowy silnik grawitacyjny, pozwalający maszynie unosić się metr nad powierzchnią i napędzający 3 turbiny, dzięki czemu pojazd mógł poruszać się z prędkością 250 km/h. Jak każdy mający swoje lata pojazd, ten także miał kilka technicznie niewytłumaczalnych nawyków. Najbardziej dawała o sobie znać lewa turbina, która regularnie się przepalała, choć teoretycznie nie miała do tego prawa. Zirytowany tym Luke jeździł bez osłony tego silnika, gdyż znacznie ułatwiało to naprawy. Podejrzewał uszkodzony regulator energii jako powód, ale kilkakrotne naprawy niczego nie zmieniły, a nawet ze szwankującym silnikiem pojazd i tak dawał mu to co najcenniejsze: wolność i szybkość.