Tekst pochodzi ze strony Nurtu Lewicy Rewolucyjnej http://republika.pl/socjalizm/ . Od dawna chcieliśmy nakłonić działaczy Nowej Lewicy do merytorycznej dyskusji programowej, której oni boją się jak ognia. Działacze NL mówią, że oni teraz "budują partię" i nie będą tracić czasu na internetowe dyskusje. Jakie są tego efekty? Okazuje się, że działacze NL z Ełku to radiomaryjni bigoci i mają faszystowski stosunek do aborcji. Stworzyliście partie z byle kogo, bo potrzebny był szybki sukces - to teraz macie za swoje. "Nowa jakość" o której tyle mówi Partyka z Ikonowiczem okazała się fikcją, a po pierwszym przegranym głosowaniu o mały włos nie doszło w Nowej Lewicy do rozłamu na katolicki Ełk i resztę. Ikonowicz chce wyciszyć dyskusje i anulować głosowania, które nie idą po jego myśli. Do rozłamu w końcu nie doszło -ale problem pozostał. Na LBC będziemy informować o wiecznie przekładanej dyskusji programowej -dlatego przedrukowaliśmy tekst NLR, dlatego też pojawią się tu inne teksty na temat tego kongresu. Jeśli Nowa Lewica chce z LPR atakować feministki i kliniki aborcyjne - to lepiej już dziś zniszczyć to gówno niż czekać aż NL się rozrośnie.
Konferencja Nowej Lewicy
W sobotę 28 czerwca, bez burżuazyjnych dziennikarzy i w cieniu kongresu SLD,
odbyła się w Warszawie konferencja programowa Nowej Lewicy (NL), ugrupowania
lewicy antykapitalistycznej, powstaniu którego patronuje Piotr Ikonowicz. W
trwających 8 godzin dyskusjach uczestniczyło około 80 osób, głównie działaczy
nowopowstającej partii ale też m.in. grono działaczy Nurtu Lewicy Rewolucyjnej (NLR)
prowadzącego dialog z NL.
NLR z zainteresowaniem odniósł się do inicjatywy powstania nowej partii na lewo
od SLD. Tym bardziej, że ze wstępnej fazy dyskusji programowej odbywającej się
wśród działaczy nowej partii (w marcu i kwietniu) wynikało, że przezwyciężyła
ona wiele zasadniczych słabości Polskiej Partii Socjalistycznej w okresie gdy
przewodniczącym jej Rady Naczelnej był Piotr Ikonowicz (do 2001 r.) - słabości,
które czyniły wówczas z NLR radykalnego krytyka tej partii.
Nowa Lewica określiła się jako partia antykapitalistyczna, wroga wobec
amerykańskiego imperializmu i NATO oraz nastawiona na współpracę z ruchem
alterglobalistycznym. W ocenie NLR stanowiło to przesłankę do podjęcia dialogu z
działaczami NL na temat tego, jaki kształt ideowy, programowy i organizacyjny
powinno mieć antykapitalistyczne ugrupowanie na lewo od SLD. Obecne stadium
dialogu nie pozwala jeszcze na definitywne określenie stanowiska NLR, choć bez
wątpienia już w niedługim czasie ukażą się nasze analizy i oceny nowych
dokumentów Nowej Lewicy, w szczególności dwóch wersji "Manifestu
Antykapitalistycznego", jakie pojawiły się na konferencji 28 czerwca. (Wkrótce
postaramy się zamieścić oba teksty po otrzymaniu ich od autorów - Redakcja
Dalej!). W tym tekście zamieścimy jedynie krótkie sprawozdanie z przebiegu
konferencji.
Jaki "Manifest Antykapitalistyczny"?
Trzeba niestety zauważyć, że konferencja była źle przygotowana technicznie.
Wbrew wnioskowi NLR, Nowa Lewica nie powołała wcześniej żadnych komisji
problemowych, które przygotowałyby dokumenty monotematyczne zawierające przede
wszystkim program walki z nędzą i bezrobociem. W konsekwencji na początku
konferencji istniał tylko jeden dokument - napisany w przeddzień "Manifest
Antykapitalistyczny" autorstwa Piotra Ikonowicza. Jego zreferowanie przez
Ikonowicza otworzyło konferencję.
Tekst Ikonowicza wydał się językowo świeży i przy swej skromnej objętości - 5
stron - przekonujący jako projekt deklaracji ideowej (oczywiście, należałoby
jeszcze nad nim popracować). Wątpliwości wzbudziło jednak optymistyczne
stwierdzenie, że "kapitalizm obali się sam", mające wydźwięk zbyt mechanistyczny
i w odbiorze wielu uczestników dyskusji mogące psychologicznie oddziaływać
demobilizująco na aktywistów ruchu pracowniczego. (Ikonowicz uznał w toku
dyskusji słuszność tego zarzutu). Językowa świeżość mająca oddzielić "Manifest"
od języka politycznego sprostytuowanego przez peerelowski reżim polegała głównie
na wyprowadzeniu wniosku o konieczności utworzenia społeczeństwa
socjalistycznego z antydemokratyzmu współczesnego społeczeństwa
kapitalistycznego, zdominowanego przez faktyczną władzę wielkich korporacji.
Piotr Ikonowicz przedstawia swój projekt "Manifestu Antykapitalistycznego"
Wśród pierwszych słów krytycznych jakie pojawiły się w dyskusji dominował zarzut
zbyt oszczędnego operowania przez Ikonowicza słowem "socjalizm". Wiele osób
uważało, że Nowa Lewica powinna to słowo rehabilitować posługując się nim
wprost, nie zaś używać jego opisowych ekwiwalentów. Kolejny spór dotyczył
niejasności strategii Nowej Lewicy, która definiując się jako partia
antykapitalistyczna w "Manifeście" autorstwa Ikonowicza nie użyła dla opisu
zmiany systemu społecznego terminu "rewolucja", lecz terminu "przemiana
społeczna". Z kwestią tą wiązała się też dyskusja na temat stosunku partii do
instytucji państwa - "Manifest" Ikonowicza podkreślał bowiem konieczność
wzmocnienia państwa w jego interwencjonizmie i funkcjach socjalnych - w
najbliższym okresie walki z neoliberalną globalizacją i wielkimi korporacjami.
W odpowiedzi na, zdaniem krytyków Ikonowicza, "nieprecyzyjny" język jego
"Manifestu" Tomasz Wiśniewski odczytał swoją (napisaną w ciągu przerwy w
dyskusji) wersję "Manifestu" używającą otwarcie marksistowskiego języka z silną
(z lekka anarchizującą) krytyką instytucji państwa. Odpowiedź ta okazała się
niezbyt udana. Tekst był językowo bardzo pryncypialny, ale też abstrakcyjny. W
ten sposób dyskusja wkroczyła w długi i pełen silnych emocji i utarczek
personalnych etap sporu na temat konieczności określenia wprost Nowej Lewicy
jako partii rewolucyjnej (nie reformistycznej) i wrogiej wobec instytucji
państwa.
Poziom edukacji politycznej
Dyskusję utrudniał niestety bardzo niski (z reguły żaden) u wielu jej
uczestników stopień przyswojenia sobie znaczenia pojęć "rewolucja", "państwo",
"zniesienie państwa", "reformizm" w ich marksistowskim sensie i częste
poszukiwania ich definicji "na gorąco" (!). Stąd z jednej strony radykalne
wypowiedzi kończyły się nagle socjaldemokratycznymi wnioskami zaś inne
umiarkowane w tonie wypowiedzi prowadziły do stwierdzeń o konieczności
rewolucji. Przeciwnicy rewolucji posługiwali się absurdalnym obrazem rewolucji
jako krwawej jatki rodem ze szpalt "Gazety Wyborczej". (Podczas gdy autentyczna
rewolucja jest oparta o masowy demokratyczny ruch polityczny większości
społeczeństwa - na wzór Solidarności w 1980 r., który nie ma potrzeby używać
przemocy! Używa jej natomiast klasa lub warstwa rządząca broniąc swoich
przywilejów i mechanizmów wyzysku na wzór nomenklatury i Jaruzelskiego w czasie
"kontrewolucyjnego" stanu wojennego 1981-1982. Abstrahujemy tu oczywiście od
przemocy klas panujących na codzień).
Chyba jeszcze gorsze wrażenie niż spór o definicję słowa "rewolucja" jaką
powinna przyjąć NL wywoływało ujawniające się w czasie dyskusji autentyczne i
całkowite niezrozumienie przez większość skrzydła "reformistycznego" postulatu
zniesienia państwa (postulatu rodem zwłaszcza z pracy Włodzimierza Lenina
"Państwo i rewolucja"). Kojarzył się ono wielu uczestnikom dyskusji z brakiem
bezpieczeństwa na ulicach (!) czy chaosem społecznym (!) - podczas gdy marksiści
rozumieją pod tym pojęciem ograniczanie w socjalizmie represyjnych funkcji
państwa. Tak niski jest dziś stan świadomości i edukacji politycznej wśród wielu
działaczy lewicy chcących powołać partię antykapitalistyczną.
Gorący i pełen złośliwości personalnych spór obu niesformalizowanych tendencji
wyciszał Piotr Ikonowicz wskazując na zaledwie wstępny etap dyskusji, nieostrość
(jego zdaniem) pojęć używanych przez adwersarzy (typu: co powinniśmy uważać za
socjalizm, jak wyglądałaby dziś rewolucja itp.), radykalny potencjał tkwiący w
samookreśleniu się przez Nową Lewicę jako partia antykapitalistyczna; taktyczny,
marketingowy i świadomie nieostry charakter sformułowań używanych obecnie przez
Nową Lewicę chcącą przemówić w nowy i zrozumiały, uwolniony od historycznie
negatywnych skojarzeń sposób do szerokich mas pracowniczych.
Wydawało się, że zostanie przeprowadzone głosowanie nad oboma tekstami by
zadecydować, który z nich powinien być podstawą dla dalszej dyskusji. Do
głosowania takiego jednak w końcu nie doszło.
Zaskoczenie
Największym negatywnym zaskoczeniem w dyskusji było anulowanie głosowania w
sprawie uchwały konferencji domagającej się depenalizacji aborcji w Polsce.
Wydaje się, że tak naprawdę to właśnie na tym przykładzie ujawniły się
rzeczywiste, a nie semantyczne, różnice dzielące ludzi obecnych na konferencji.
Gdy ogłoszono głosowanie w sprawie aborcji, na sali obrad przebywało około 50
osób, w tym niewielka około 10-osobowa grupa osób (głównie kobiet) przeciwna
depenalizacji aborcji. Gdy grupa ta przegrała głosowanie, kobiety z tej grupy
zażądały jego anulowania pod dwoma pretekstami: w głosowaniu wzięli udział
nie-członkowie NL (około 15 osób) oraz - zdaniem aktywistek "pro-life" - sprawa
powinna być przedstawiona do dyskusji (w przyszłości) Nowej Lewicy przez jej
środowisko kobiece. Po opuszczeniu sali przez przeciwników aborcji zgodzili się
oni powrócić dopiero po obietnicy anulowania głosowania - co zostało na wniosek
Piotra Ikonowicza uczynione.
Incydent z działaczami "pro-life" w szeregach Nowej Lewicy pozostaje w ostrym
konflikcie z doniesieniami w mediach (Teleekspresie, "Trybunie" i "Gazecie
Wyborczej") o akcji plakatowej Nowej Lewicy jaką dzień wcześniej - 27 czerwca -
przeprowadził poznański oddział tej partii. We wspomnianej akcji działacze NL
domagali się prawa do wolnego wyboru kobiety w sprawach przerywania ciąży.
Sprawa ta jasno pokazała, że w czasie konferencji należało raczej zająć się
programowymi konkretami, niż dyskusją teoretyczną - bo to one zapewne staną się
realnym przedmiotem sporu w najbliższej przyszłości. Niestety, stało się
inaczej.
Konkrety
Wśród konkretów osiągniętych na konferencji należy wymienić:
- przyjęcie przez uczestników idei zbieraania podpisów pod obywatelskim projektem
ustawy o gwarantowanym dochodzie minimalnym,
- zgoda co do przeprowadzenia przez NL akkcji w obronie ratowania Daewoo FSO pod
hasłem renacjonalizacji tego zakładu,
- postulat, by związki zawodowe domagały się ustalania skali płac w umowach
zbiorowych.
Uchwały w tych sprawach mają być ogłoszone po ich opracowaniu przez kierownictwo
NL i działaczy związkowych NLR, na co konferencja udzieliła im mandatu.
Oba "Manifesty Antykapitalistyczne" - Piotra Ikonowicza i Tomasza Wiśniewskiego
zostały uznane za podstawę dalszej dyskusji programowej.
Konferencję zakończyło odegranie przez trębacza Warszawianki (a zaczęło
odśpiewanie Międzynarodówki). Kolejna konferencja programowa odbędzie się we
Wrocławiu.
Konferencja pokazała, że Nowa Lewica jest bardzo daleka od homogenizacji swoich
poglądów zaś poziom edukacji politycznej wielu działaczy jest bardzo niski (lub
też precyzyjniej ich stan świadomości jest "zdroworozsądkowy" czyli zdecydowanie
reformistyczny). Rozwój Nowej Lewicy w terenie jest jeszcze bardzo słaby. Jakie
są możliwości kształtowania Nowej Lewicy w kierunku konsekwentnie nie zaś tylko
deklaratywnie antykapitalistycznym i jej zakorzenienia w ruchu pracowniczym
pokazać może tylko praktyka.
opr. B. L.