Aby cytować ten artykuł/To cite this article: Niebrój, L., Pielęgniarstwo jako nauka: miejsce pielęgniarstwa w klasyfikacji nauk, [w:] Niebrój L., Kosińska M., Health Care: Professionalism and Responsibility, Katowice: Wyd. ŚAM 2005, s. 7-10 |
Lesław Niebrój PIELĘGNIARSTWO JAKO
NAUKA: Wszelkie rozważania dotyczące nauki, w tym pielęgniarstwa jako nauki, znajdują swój właściwy kontekst kulturowy w tym, co można nazwać europejskością. Wspólnym „miejscem” narodzenia się i Europy (rzecz jasna w kulturowym znaczeniu tego terminu), i nauki była starożytna Grecja. Jeżeli nawet korzystano przy tym z dorobku kultury egipskiej czy babilońskiej, faktem pozostaje jednak, że nauka – w najszerszym rozumieniu tego słowa – ukształtowała się w swojej szczególnej postaci w Grecji, chociaż nie można tu jeszcze mówić o tych cechach nowoczesnej nauki empirycznej, które Europa narzuca dziś światu, zmieniając jego oblicze [...]. Rys naukowości, obecny w duchowym rozwoju Europy, doprowadził do zróżnicowania form wypowiedzi i myślenia, jakiego poza tym nigdzie w ludzkiej kulturze nie znajdziemy: nauka i filozofia mianowicie stanowią samoistną postać ducha, różną od religii i poezji. Co więcej, rozwój ten rozdzielił także religię i poezję, a sztuce przyznał jej własny – choćby najbardziej nawet kruchy – kształt prawdy (Gadamer 1988: 217). Wspomniane przeciwstawienie nauki, religii i sztuki znajduje swą rację w wykazaniu, że nauka dąży innymi niż tamte, sobie właściwymi drogami do poznania prawdy. Przy czym szacunek dla Prawdy, powiada nam Russell, wywodzi się z tradycji judeochrześcijańskiej. Nauka szanuje prawdę nie bardziej niż katolicyzm, różnią się one tylko poglądami, jak ją rozpoznawać. Autorytetem dla nauki są rozum i doświadczenie, dla katolicyzmu jest nim Objawienie. Galileusza i Inkwizycję łączy jednak to, że pożądają prawdy wyrażonej w zdaniach, których prawdziwość i fałszywość nie zależą od wypowiadającej je osoby czy maszyny, która je wydrukowała (Lakatos 1995c: 363). Przytoczone tu „rozum i doświadczenie” jako autorytet dla nauki wskazują na właściwą metodę poznania. Stosowanie (poprawne) metody naukowej jest warunkiem koniecznym do tego, aby dane poznanie nazywać (wartościowym) poznaniem naukowym. Rozpoczynając refleksję nad pielęgniarstwem jako nauką, a więc czymś powstałym w historii naszej cywilizacji jako droga do poznania prawdy, warto zwrócić uwagę, że cywilizacja ta w dużej mierze stała się kulturą hegemonii nauki. Nauka natomiast powstała i istnieje jako jedna z dróg do poznania prawdy. Przeciwstawiła się religii i poezji nie w tym sensie, że proponowała konkurencyjną dla tamtych drogę poznania prawdy, lecz w tym, że proponowała drogę wobec tamtych komplementarną, co więcej, noszącą w sobie religijne, chrześcijańskie przesłanie o inteligibilności (tj. ujmowalności intelektualnej) poznawanego świata (Whitehead 1987; Kołakowski 1999). Trzeba pamiętać, że metoda naukowa z jednej strony stanowi wspaniałe narzędzie poznawcze, z drugiej jednak jej przyjęcie oznacza równocześnie ograniczenie poznania. Pełne (lub chociażby na miarę ludzkich możliwości pełne) poznanie prawdy możliwe jest jedynie wówczas, gdy prawda naukowa nie będzie utożsamiana z całą prawdą, lecz jedynie z prawdą poznawalną przy zastosowaniu określonej metody. Trzeba zatem pamiętać, o czym przypomina Paul K. Feyerabend, że nauka jest jedną spośród wielu tradycji i zapewnia poznanie prawdy jedynie tym, którzy dokonali stosownych wyborów kulturowych (Feyerabend 1996: 17; Niebrój 2002). Wskazany wyżej proces podziału „dróg” do prawdy, wyznaczający europejskość, nie zakończył się jednak na poziomie pierwszego podziału na filozofię i naukę, religię oraz poezję. Wręcz przeciwnie, w „logikę” owego podziału, wpisane jest dokonywanie dalszych dystynkcji w obrębie każdej z wyróżnionych „dróg”. Przy czym w tym miejscu interesować będą nas tylko te podziały, które dotyczą nauki i filozofii. Stosunkowo najłatwiej wskazać na rację oddzielenia filozofii od nauki w węższym (powszechnie przyjętym) rozumieniu, jako tzw. nauk szczegółowych. Wśród tych ostatnich wyróżnia się nauki formalne (logikę i matematykę), zwane także dedukcyjnymi lub apriorycznymi, oraz realne, określane także jako indukcyjne lub aposterioryczne. Pierwsze wśród wymienionych nie mają za swój przedmiot jakiegoś wycinka rzeczywistości, chodzi im raczej o czystą formę, o abstrakcyjną strukturę zależności oraz o urachunkowienie wyrażeń (tzn. o to, aby przy ich pomocy można było liczyć) (Anzenbacher 1992: 23). Właściwą metodą ich uprawomocniania jest też wnioskowanie dedukcyjne. Nauki realne natomiast charakteryzują się (odróżniając od filozofii) tym, że są [1] empiryczne, [2] zredukowane tematycznie oraz [3] metodycznie abstrakcyjne. Nauki realne są empiryczne, ponieważ mają za przedmiot wycinek świata doświadczalnego i nie wychodzą poza ten wycinek; wykazując zachodzące w nim związki przyczynowe, objaśniają elementy empiryczne przez inne elementy empiryczne. [...] Są zredukowane tematycznie, ponieważ ograniczają swój temat (przedmiot) do określonego aspektu. [...] Są metodycznie abstrakcyjne, ponieważ wycinek, którym się zajmują, o tyle tylko wchodzi w ich zasięg, o ile pozwala na to ich metoda (Anzenbacher 1992: 26–27). Właściwą im metodą jest wnioskowanie zwane dzisiaj raczej redukcyjnym niż indukcyjnym (indukcja jest jedną z form redukcji) (Bocheński 1992). Istotne elementy tej metody zostaną wskazane w kolejnym paragrafie, gdyż jest ona właściwa także dla pielęgniarstwa, które spełnia kryteria bycia nauką szczegółową realną (lub raczej zespołem takich nauk). Problem tożsamości nauki (odrębności od innych dziedzin) nie kończy się jednak na poziomie oddzielenia jej od filozofii. Znacznie trudniej, zważywszy na współczesny kontekst cywilizacyjny, dokonać oddzielenia nauki (tj. nauk szczegółowych realnych) od technologii. Z pozoru podział ten jest niezwykle prosty, narzucający się w zupełnie oczywisty sposób: gdzie jest dążenie do poznania prawdy, tam jest nauka, gdzie dążenie do zmieniania zastanej rzeczywistości – technika. Jeżeli jednak zastosować tylko takie kryterium, medycynę należy uznać zasadniczo za technologię a nie naukę (Thom 1988). Technologie charakteryzuje także to, że są chronione różnego rodzaju postaciami tajemnicy przemysłowej, patentami (Thom 1988). Nauka upublicznia swoje osiągnięcia, nie chroniąc ich tajemnicą. Co więcej, próba ochrony dokonań naukowych tego typu tajemnicą musiałaby uchodzić za działanie wysoce nieetyczne, podczas gdy typu działania takie w przypadku techniki żadnych zastrzeżeń etycznych nie budzą. Stosunkowo łatwo zobrazować to niezwykle prostym przykładem: jeżeli ktoś jest twórcą nowego rozwiązania technicznego, opracował np. nowy typ mikroprocesora, silnika, produkcji tworzyw sztucznych itp., opatentuje swoje rozwiązanie, by czerpać z niego zyski. Ci, którzy nie zapłacą, nie będą mogli z danej techniki korzystać. Zupełnie inaczej ma się sprawa z nauką: jeżeli ktoś odkrył nową prawdę naukową, nowe prawo fizyki, twierdzenie socjologii, czy szczepionkę przeciwko wirusowi HIV itp., ogłasza odkrytą przez siebie prawdę wszystkim. Powszechnie uznany byłby za niemoralnego np. odkrywca owej szczepionki, który, chroniąc ją patentem, zmuszałby zakażonych ludzi do opłacania licencji za jej stosowanie. Istnienie takich nauk jak medycyna (tj. zmieniających a nie tylko poznających rzeczywistość) wskazuje na potrzebę dokonania w obrębie nauki dodatkowego podziału na: nauki czyste (podstawowe, samodzielne, opisowe) i nauki stosowane (usługowe, normatywne, użytkowe, umiejętności). Pierwsze miałyby za cel poznanie prawdy, drugie także jej stosowanie w celu wywołania określonej zmiany czy to w środowisku naturalnym, czy cywilizacyjnym człowieka. Pielęgniarstwo dążące do poznania prawdy, która ma być wprowadzona „w życie”, w sposób oczywisty byłoby po stronie tych nauk, które należy określić jako stosowane. Trzeba jednak zaznaczyć, że wskazany tu podział należy do najbardziej kontrowersyjnych sposobów systematyzacji dyscyplin naukowych (Kamiński 1992). Najpowszechniej natomiast stosowanym podziałem nauk wydaje się ich rozróżnienie na przyrodnicze i humanistyczne, czyli społeczne (Stępień 1995). Te pierwsze są przy tym uważane za nauki w najbardziej ścisłym (a wedle niektórych – właściwym) sensie (Kamiński 1992: 293). W odróżnieniu od nauk humanistycznych, badają one naturę niezależną od wolnej woli człowieka, a więc charakteryzującą się ścisłym determinizmem (co jest często nieuświadamianym przedzałożeniem o charakterze ściśle filozoficznym tych nauk). Założenie determinizmu pozwala naukom realnym przyrodniczym formułować prawa w sensie ścisłym. Nauki humanistyczne, badające wytwory kultury człowieka (wolność człowieka i określone jej koncepcje filozoficzne stanowią oczywiste przedzałożenie dla tych nauk), dążą raczej do wyjaśniania badanych fenomenów niż formułowania praw, w ich znaczeniu znanym z nauk przyrodniczych. Rozróżnienie to obrazuje przykład: jeżeli w naukach przyrodniczych formułuje się twierdzenie mówiące o zależności pomiędzy napięciem mierzonym na końcach przewodnika, oporem i natężeniem prądu, to za pomocą tego prawa nie tylko wyjaśnia się, dlaczego w danym doświadczeniu takie a takie było np. mierzone napięcie, lecz także określa się, że w każdym doświadczeniu (przynajmniej o ile nie wystąpią czynniki zakłócające jego przebieg) wynik będzie zgodny ze sformułowaniami danego tu prawa: dla każdego przewodnika stosunek napięcia mierzonego na jego końcach do natężenia prądu przezeń płynącego jest wielkością stałą i nazywa się oporem. Zupełnie niedorzeczne byłoby oczekiwanie czegoś podobnego w naukach określanych jako humanistyczne. Absurdem byłoby formułować w historii np. prawo o „długości nosa Kleopatry” (MacIntyre 1996: 192). Nauki humanistyczne będą wyjaśniać, że niezwykła piękność Kleopatry (a przy tym nie sposób nie wziąć pod uwagę długości nosa), połączona z przypisywaną jej inteligencją i wszechstronnością wykształcenia, miała istotny wpływ na jej pozycję w Rzymie, a poprzez nią na dzieje całego świata Kultury Zachodu, a z nimi po prostu na dzieje całej ludzkości. Nie sposób jednak rozsądnie formułować twierdzenia, że dla każdej Kleopatry długość nosa ma taki a taki wpływ na dzieje np. Europy. Co więcej, można pokusić się wręcz o wykazanie, że nauki humanistyczne, jeżeli mają być naukami, tj. drogami do poznania prawdy, muszą być całkowicie nieskuteczne. Słuszność tej, niewątpliwie radykalnej, tezy dobrze ukazuje prosty przykład z zakresu socjologii. Niech będzie dana sytuacja wyborów przy dwóch kandydatach, Piotrze i Janie; niech xj będzie wyrażoną ułamkiem liczbą głosów, jakie oddano na Jana (0<xj<1); gdy wypowiadamy predykcję ρ, przypisując Janowi liczbę xj, to ogłoszenie tego przewidywania ma ten skutek, iż powoduje przemieszczenie δxj głosów. Dla xj = 0 δxj jest dodatnie, dla xj = 1 jest ujemne. Ponieważ jako funkcja xj, δxj jest ciągła w przedziale <0,1>, musi więc istnieć predykcja ρ(xj) = ρx0, dla której δρx0 = 0, a więc predykcja jest ścisła. [...] Morał: w naukach humanistycznych prawdę uzyskuje się tylko wtedy, gdy rezygnuje się z oddziaływania (Thom 1988: 54–55). Warto w tym miejscu zauważyć pewną tendencję, o charakterze zapewne bardziej nawet światopoglądowym niż filozoficznym, do swoistego przekształcania nauk humanistycznych w przyrodnicze. Jego podstawą jest odrzucenie wolności człowieka. Zakłada się determinizm budowany np. na uznaniu, całkowitej zależności człowieka od jego genotypu itp. Szczególnie popularne są takie próby w psychologii czy socjologii (interesującym przykładem może być tu tzw. socjobiologia) (Wilson 1988). Pamiętać jednak należy, że wszystkie one stanowią swoistą mieszankę światopoglądowych preferencji ich autorów i popełnianych przez nich błędów metodologicznych. Pielęgniarstwo niewątpliwie aspiruje do tworzenia określonych praw, których obowiązywalność miałaby być powszechna, tj. taka, jak praw nauk przyrodniczych. Pielęgniarstwo, którego przedmiotem jest człowiek, bada go jednak jako osobę przynależną do świata empirycznego: pyta nie o to, co człowiek poprzez wolność czyni ze swoją naturą, lecz co deterministyczna natura czyni z człowiekiem. Pielęgniarstwo jest zatem nauką, zespołem nauk w obrębie nauk przyrodniczych. Wśród nich najbliższe byłoby medycynie, stanowiąc w jej obrębie zespół szczegółowych dyscyplin naukowych (Niebrój 2001). PIŚMIENNICTWO 1. Anzenbacher A.: Wprowadzenie do filozofii, UNUM, Kraków 1992. 2. Bocheński J.M.: Współczesne metody myślenia, Wydawnictwo „W drodze”, Poznań 1992. 3. Feyerabend P.K.: Przeciw metodzie, Wydawnictwo Siedmiogród, Wrocław 1996. 4. Gadamer H.G.: Obywatele dwóch światów, [w:] Człowiek w nauce współczesnej, Michalski K. (red.), Éditions du Dialogue, Paris 1988, 215–230. 5. Kamiński S.: Nauka i metoda. Pojęcie nauki i klasyfikacja nauk, TN KUL, Lublin 1992. 6. Kołakowski L.: Jeśli Boga nie ma..., Zysk i S-Ka, Poznań 1999. 7. Lakatos I. (c), Społeczna odpowiedzialność nauki, [w:] Lakatos I.: Pisma z filozofii nauk empirycznych, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 1995, 363–366. 8. MacIntyre A.: Dziedzictwo cnoty. Studium z teorii moralności, PWN, Warszawa 1996. 9. Niebrój L.: Promocja zdrowia: nowy totalitaryzm? Ann. Acad. Med. Siles. 2002, supl. 34, 71–77. 10. Niebrój L.: Podstawy filozofii pielęgniarstwa, Wyd. ŚAM, Katowice 2001. 11. Stępień A.B.: Wstęp do filozofii, TN KUL, Lublin 1995. 12. Thom R.: O naukowości nauk humanistycznych, [w:] Michalski K.: Człowiek w nauce współczesnej, Éditions du Dialogue, Paris 1988, 47–56. 13. Whitehead A.N.: Nauka i świat nowożytny, Wydawnictwo „Znak”, Kraków 1987. 14. Wilson E.O.: O naturze ludzkiej, PIW, Warszawa 1988.
|
Professionalism and Responsibility
|