--Pierw--

Latem czuwalem by sie z Toba wrzeszcie obliczyc
Pod niebieskich oblokach na zielonym oddalonym od ludzi polu,
Oj strzez, by nie wpasc w codziennosc i zapomniec
Jakie byly piekne dziecinskie marzenia i wiosenne widoki,
Bo nie zakurzane surowoscia starosci i wiedza
Niemila, ze swiat to olbrzym, a poza ogrodem nieznany,
A to co nam najmilsze jakby zagroda powstrzymywany.

Z czasem osmielisz powedrowac poza plotem,
Dziw Cie wypelnia na widok; swiat tak ogromny,
Wszród drzewach sie chowa jaskolka, a Tys jak kochanek,
Przygladasz sie w zólte slonce, w jesienny pelen rosy poranek.
Lecz starzejesz, madrzejesz, mezniejesz,
Swiat Ci ostryga, a Tys jedno ziarno, piasku, zlotego,
Wszedlesz do ksiaznicy i zapragniony sie wiedza upijasz,
Nienasycony slowami, li a przyniosly smutku dostatek.

Teraz juz jak ten ptak wiejskim lotem,
Obszerne legi i pola pojmujesz wczesnym rankiem we szronie,
Plaszczem pokrywa bialym Stwórca swe stworzenie,
A czarnym chowa szalenczo mknienie snów po ziemi.

Znów dnieje o swicie laskawym promieniem,
Które dzieli mleczna mgle z wystawiajacymi daszkami
Na kawalki, wolno oswietlajacy dzdzysta pogode,
Mzacy deszcz nie kropi lecz i tak rosliny mokre.

Pozbawiony zima zieleni swiat Ci sie smutny wydaje,
Zmudny, zmarszaly i juz nie mruzy oczami.
Lecisz przez burze, spadasz przez chmury,
A nagle przed Toba sie widok otwiera, 
Morze blekitne, czyste, glebokie-a nad Toba niebo przejrzyste.
Nagly wstrzas, wpadasz do wody lodowej, ale Tys rad,
Na horyzoncie sie okret przybliza.
Na pokladzie kumpla poznajesz z daleka,
Wiesz ze Cie podróz radosna czeka.
Przygladasz sie uwazniej i nie dowierzasz ze zdziwieniem...
Placze twardziel uciecha zmorzony-na morzu, wiosennym.

Marcin Cieslak

    Source: geocities.com/tintinmaster