--Tatarzy-- Jada konmi przez te nasze pola, Depczac zyto kopytami Wymachujac wlócznie lub luki, Tarcze skaczace im po plecach. Slonce im wielce sprzyja Gdy wierzchowce leca pedzac zewszad Po grudach, w powietrzu zyznym, Niedawno promieniami wiosennymi ogrzany. Zle jest na krancach ziemi, Berdyczow skarzy sie rabunkiem, Zwloki chlopie leza jak bez konca Pomiedzy wierzbami kryjac wdowy placz. Sepy juz nad wioskami kraza i gromadza Z dala, ostrzegajac tylko ostrze nóz. Pamiec im tak dobrze sluzy, Ze wiedza madrzej kilka dni zaczyhac. Dostrzec mozna wsród zniszczonych sielskich chatach Zelazne ostrza jak i miedziane tarcze, Wiszace z ulanów plec szlachecko, Gdy przez dawna wies szladami tatarów pedza. Martin Cieslak