Komentarz do księgi Popol Vuh, część II
|
Popol Vuh. Księga Rady Narodu Quiche |
WALKA CIEMNOŚCI ZE ŚWIATŁEM
1) "Niewiele jasności było wtedy na powierzchni Ziemi. Słońce jeszcze nie istniało". "Niebo i ziemia istniały już, ale zakryte były oblicza słońca i księżyca".
[Nie istniała wtedy żadna rachuba czasu, był to okres pierwszego prymitywnego wykształcania się istot żywych.
Opis sugeruje, że działo się to w tak zamierzchłej epoce, że kalendarz Majów nie był w stanie tego określić.
We Wszechświecie Ziemia nie odgrywała w Planie żadnej roli, ze względu na zbyt słabo rozwinięty
ekosystem. Także Ziemia generowała niskowibracyjną, ciemną, roślinno-zwierzęcą
energię i nie była odwiedzana przez wyższe istoty duchowe]
"Żyła jednak pyszałkowata istota zwana Vucub-Caquix"
(jest to nazwa miesiąca z kalendarza Majów, 7-Ara) i zapragnęła rządzić Ziemią i ludźmi.
[Z moich porównań z dalszymi wzmiankami wynika, że ilekroć w Księdze używane jest imię "kalendarzowe" chodzi o istotę
pochodzącą z 4 Wymiaru, zstępującą na ziemię często z ramienia innej, niż ziemska
cywilizacji]
Stwierdziła:
"Wywyższę się teraz ponad wszystkie istoty stworzone i utworzone."
[Istniał zatem podział na istoty wykreowane z Ducha bezpośrednio przez
Boga i te skonstruowane genetycznie przez wyższe istoty w świecie
materii]
"Jam jest słońce, jam światłość, jam księżyc. Wielka jest moja wspaniałość."
[Vucub-Caquix miał plan przejęcia całej energii generowanej na Ziemi i odwrócenia Planu Stworzenia na własnych zasadach. Podział
na Słońce i Księżyc mówi o idealnej polaryzacji cech i energii jang i jin,
którą musi posiadać istota oświecona, aby mogła zacząć pełnić rolę
kreatora i kontrolera ewolucji poprzez ustanowienie wzoru rozwoju, aby wszystkie
niższe istoty zaczęły zmierzać ku niemu jako Najwyższej Formie]
Mógł mieć coś wspólnego z posągiem, idolem, a więc kultem, "albowiem ze srebra są moje oczy, świetliste jak klejnoty, jak szmaragdy; zęby moje błyszczą jak szlachetne kamienie, podobne do oblicza nieba. Mój nos lśni z daleka jak księżyc, mój tron uczyniony jest ze srebra i oblicze Ziemi rozjaśnia się, gdy staję przy mym tronie. Tak więc ja jestem słońcem, ja księżycem
dla rodu ludzkiego. Tak będzie, bo mój wzrok sięga daleko."
"Ale w rzeczywistości (...) pysznił się tylko swymi piórami
[mocami, aurą]
i bogactwem. Ale wzrok jego sięgał tylko horyzontu i nie obejmował całego świata."
[Tj. był to lokalny w skali Wszechświata przypadek odstępstwa.
Srebro poza tym jest symbolem energii żeńskiej, księżyca rozświetlającego
ciemności, co oznacza pragnienie podporządkowania sobie całej energii nieświadomości,
wytwarzanej w Dolnych Światach, pogrążonych jeszcze w mroku ewolucji]
"A działo się to, gdy nastał potop z powodu drewnianych kukieł."
To z jego powodu, czyli ówczesnej dominacji tej demonicznej gadziej istoty zdecydowano się zniszczyć poprzednią rasę istot ludzkich, które nie nadawały się do stoczenia Pojedynku z taką skalą
ciemności i zła.
2) Pycha Vucub-Caquixa i jego chęć "objawienia jej przed Sercem Nieba"
[czyli sięgnięcia po władzę we Wszechświecie] zaniepokoiła wyższe istoty. Pojawili
się wtedy po raz pierwszy na arenie ziemskiej tajemniczy bohaterowie, opisani w
dalszej części Księgi jako
"dwaj młodzieńcy".
"Zaprawdę byli to bogowie". Zwali się - Hunahpu
(20 dzień miesiąca w kalendarzu Majów i znaczy: pan lub władca, łowca, słońce)
i Ixbalanque (zn. Pani Jaguarów, lub Mały Jaguar, Czarownik).
[Sądzę, że należy obu braci traktować jako jedną istotę o cechach
idealnie spolaryzowanych na zasadzie jang-in; często występujących w wielu
wielkich mitologiach świata oraz Biblii tzw. "świętych bliźniaków".
W kontekście dalszych wydarzeń, opisanych w Księdze zaczniemy rozumieć, że chodzi o istotę, która przeszła pomyślnie ewolucję w
trójwymiarze, osiągnęła oświecenie i przemianę ciała, a zatem pochodziła - w stosunku do
Vucub-Caquixa - z przyszłości]
Obaj młodzieńcy postanowili
"ustrzelić z dmuchawki" Vucub-Caquixa "w porze jedzenia" wraz z jego ludźmi, którzy mu służyli i oddawali hołdy oraz dwoma synami, którzy uzurpowali sobie również boską władzę i potrafili
"wstrząsać górami".
[Dwaj synowie określają tu
inne wcielenia smoka Vucub-Caquixa w ziemskiej czasoprzestrzeni, działające z jego mocą w późniejszych
okresach. Wstrząsanie górami symbolizuje niszczenie ośrodków władzy, zasad i systemów religijnych, dążących w górę, ku Światłu, oraz kontaktów ze Świetlistymi, gdyż na szczytach gór lądowały ich pojazdy i budowano im świątynie.
Także opisuje czasy, gdy kontynenty były w ruchu i miały miejsce liczne katastrofy z tego
powodu. Wszyscy trzej dysponowali urządzeniem generującym energię grawitacyjną, której bezpardonowo używali w walce
o dominację nad planetą]
Miało być to nauczką dla tych, którzy zostaną stworzeni później, że
"nie należy wbijać się w pychę z powodu władzy, czy bogactwa". "Nasza pierwsza matka, ani nasz pierwszy ojciec nie byli jeszcze stworzeni"...
[Znaczy to, że obecna rasa ludzi jeszcze nie istniała].
3) "Dwaj młodzieńcy" zaatakowali
Vucub-Caquixa przy jego ulubionym drzewie, gdy jadł. Obie strony poniosły straty.
[Działo się to więc w chwili, gdy pożerał w całości energię, którą wytwarzała
ówczesna, pogrążona w ciemności Ziemia. Doszło do wojennej potyczki pomiędzy
istotami i cywilizacjami walczącymi o władzę nad planetą].
Młodzieniec stracił ramię.
[Była to grupa współdziałających z nim ludzi, którzy przeszli przez Portal w
Czasie z przyszłości, a pochodzili z Atlantydy, o której traktuje dalej indiańska
Kronika. Ramię Boga, czy "ramię Opatrzności" to częsty symbol
biblijny, opisujący wcielających się z ramienia Najwyższego proroków i
nauczycieli duchowych. Dwa ramiona, lewica i prawica to dwie grupy istot, które
przejmują dwa sprzeczne zadania w niższych wymiarach, służąc jednak
ostatecznie jednemu celowi. Dlatego "utrata ramienia" może opisywać
przejście jednej z grup istot na stronę wroga i utratę części mocy. Fakt,
że Księga w tym miejscu wspomina tylko jednego młodzieńca sugeruje, że dowódcą
istot z utraconego ramienia był drugi brat]
Natomiast Vucub-Caquix został trafiony w zęby, co utrudniało mu jedzenie.
[Zęby to obraz służących i podporządkowanych mu w świecie ciemności
istot drapieżnych. Doszło zatem do zamiany. Grupa świetlistych wpadła w
ciemność i inkarnowała w ciałach istot kontrolowanych przez Smoka, a także
w zamian grupa ciemnych pojawiła się w ciałach istot świetlistych, próbując
je pokonać w ich świecie. To sprawiło, że system Vucub-Caquixa zaczął
tracić równowagę i idealny zasięg]
Vucub-Caquix kazał żonie umieścić ramię Hunahpu nad ogniem w kominku i czekać na powrót
istot, które niewątpliwie po nie się zjawią.
[Energie, które generował wówczas na Ziemi można przyrównać do ognia piekielnego, a ludzi, którzy zdecydowali się przejść do
tamtego czasu daje się ujrzeć jako otoczonych zewsząd diabelskimi płomieniami.
Smok jednak nie był w stanie ich zniszczyć, ani dosięgnąć źródła ich życia,
mógł ich jedynie uwięzić i zablokować ich działanie, a także spróbować
przestraszyć. Poza tym wynika z tego, że grupa oświeconych przeszła przez Portal w dokładnie obliczonym przez siebie momencie, wiedząc, że w ślad za nimi przyjdą z pomocą istoty kosmiczne wraz z przemienionymi już ludźmi z
przyszłości]
Tymczasem zorganizowano podstęp, przy pomocy Starców, którzy podjęli się naprawić zęby
Vucub-Caquixowi. Staruszkowie, którzy
"byli istotami nadprzyrodzonymi" i tożsamymi z tymi, którzy współdziałali przy konstrukcji
"człowieka z drewna" - wyrwali mu zęby i w ich miejsce wstawili ziarna kukurydzy, przekłuli mu także źrenice i ograbili z całego
bogactwa.
[Istoty kosmiczne podjęły się oczyścić system Vucub-Caquixa z tego, co w
nim powodowało zakłócenie i za jego przyzwoleniem podjęli się współpracy
z nim w nowej epoce. Okazało się jednak, że nowo utworzone gatunki zwierząt
zmieniono na mniejsze, łagodniejsze, żywiące się roślinnością, co automatycznie polepszyło jakość
energii produkowanej na Ziemi i przyciągnęło Światło, chętne do pracy nad
ewolucją ssaków. Także pozbawiono istoty, które Smok zdołał już wykreować
- zdolności widzenia światła. Nowi ludziee posiadali już indywidualność i
sposoby rozróżniania, które postawiło Smoka w roli władcy strachu, a nie
wszechmocnego Boga]
Młodzieńcy odzyskali ramię, które natychmiast przyrosło na swoim miejscu.
"Ale on nic już nie czuł. Siedział tylko i patrzył, podczas gdy (...) obdzierano go z rzeczy, którymi się pysznił. Tak umarł...".
Gadzie istoty przegrały tę rozgrywkę, ale ich przywódca nie zrezygnował jeszcze ze swojego planu
przejęcia władzy i wcielił się potem w innych cyklach czasu jako człowiek-władca, wzbudzający strach, niszczący ekosystem i prześladujący prawdziwą
wiedzę o Bogu.
4) Następnie "czterystu młodzieńców" zaczęło budować
dom. W tym celu ścięło ogromne drzewo i poprosiło o pomoc w przeniesieniu go syna
Vucub-Caquixa - Zipacnę (zn. Olbrzym Przenoszący Góry).
[Na Ziemi wylądowały istoty z Plejad i spróbowały zbudować system przekazywania
energii w sfery duchowe. Prawdopodobnie akcja dotyczy czasów cywilizacji atlantydzkiej, gdy na Ziemi często lądowali kosmici zaangażowani w poprawienie genetyki człowieka i zostawali tutaj na dłużej, ucząc ludzi podstaw
religii i Wiedzy. Drzewo jest z kolei symbolem zasady naturalnej ewolucji i doskonalenia, którą teraz trzeba było przywrócić, aby wprowadzić nową rasę ludzi i wykształcić ją na doskonałe istoty zaplanowane przez Stwórców]
Zipacna pomógł im i zaprzyjaźnił się z nimi. Domyślając się jednak intencji Plejadian obmyślił sposób na przetrwanie swojego systemu.
[Była to zatem inkarnacja Vucub-Caquixa,
który jako ważny przywódca na Ziemi zainicjował odstępstwo i wszedł świadomie "w układ z
Szeolem". Być może jest on tożsamy z biblijnym Lucyferem, występującym
w Apokalipsie jako Bestia, tym który wszedł w układ ze Smokiem i uzyskał władzę
nad rzeczywistością w pra-dawnych czasach]
Wykopał dół, w który miało zostać wkopane drugie drzewo, podwaliny ich domu, ale rozumiejąc, że wyrzekając się
fałszywego ego i obecnej tożsamości musiałby zginąć jako osoba, aby wejść - całkiem przetransformowany w nowy
system, potajemnie wykopał odnogę w dole, w której się ukrył i przetrwał dłuższy czas, podczas którego Plejadianie przebywali na
Ziemi bacznie obserwując, czy nie odrodzi się stary stan rzeczy.
[Dół należy traktować jako wejście w Dolne Światy, znaczy także to samo co bliblijna Otchłań, Czeluść, Szeol, lub grecki
Tartar, czyli kraina podziemna, zamieszkana przez duchy i istoty niższe,
astralne i związane z przyrodą. Były to początki systemu samsary, rozumianego jako szkoła duchowa, w której syn
Vucub-Caquixa pełnił rolę jednego ze Strażników Prawa. Zasadzone bowiem prawidłowo drzewo daje obraz doskonałego systemu ewolucji i sprawiedliwego rozdziału
energii pomiędzy istoty z Ciemnej Strony: to korzenie drzewa, a istoty z Jasnej Strony: to konary
drzewa. Zipacnie chodziło więc podstępnie o zorganizowanie zasad blokujących działanie samsary, próbę "zakręcenia kołem" w drugą
ciemną stronę. Wynika z tego opisu, że Zipacna przetrwał okres dominacji Jasnej Strony, przechodząc ze swoim Planem do
podziemia, a gadzie istoty "pełzające w prochu ziemi" w nowej epoce pozostawiały jeszcze wtedy Ziemię w pozornym spokoju, udając przed Jasną Stroną, że godzą się na
plan integracji]
W końcu zadowoleni z wykonanej pracy Plejadianie "upili się i zasnęli", co wykorzystał Zipacna, wydostając się z dołu i zabijając ich wszystkich,
a to spowodowało wkrótce odrodzenie się procederu kradzieży
energii z samsary zapełnianej tymi, którzy zdecydowali się na rozwój w kierunku
zła i którzy znów w niego wchodzili, zwiedzeni i podbuntowani przez jakiś demoniczny
kult.
[Plejadianie opuścili Ziemię święcie przekonani, że sytuacja jest już uzdrowiona, tymczasem owoce ich pracy i
przekaz Wiedzy pozostawiony ich potomkom, którzy zdecydowali się tu zamieszkać oraz
ludzkim uczniom został szybko zniszczony przez Zipacnę. Wyniku przejęcia władzy
przez Ciemną Stronę - istoty z innych planet musiały zacząć inkarnować i krążyć w samsarze]
5) Zipacna żywił się rybami i krabami, a w nocy
"podnosił wzgórza", tj. budził wulkany.
[Aby wytworzyć energię, potrzebną Ciemnej Stronie
Zipacna propagował fałszywą religię i miał wielu oddanych zwolenników wśród istot pozbawionych wiedzy o swojej prawdziwej tożsamości, zdecydowanych pozostać w świecie
Iluzji. Stworzył zatem jakiś system totalitarny, w którym był jedyną i
najwyższą postacią boską i niszczył wszelkie próby odrodzenia się Prawdziwej Wiedzy, podważając autorytety
mistrzów i przekaz z Jasnej Strony Mocy, strasząc ludzi efektami działania bóstw, które
wykreował i propagował. Wybuchy wulkanów charakteryzują moc energii, którą dysponował, a która miała związek z żywiołem ziemi, np.
pewnie potrafił sprawiać, aby rozstąpiła się ziemia, co opisuje Platon]
Dwaj młodzieńcy postanowili go zgładzić dla dobra innych istot. W tym celu stworzyli kukłę kraba, którego umieścili w pieczarze.
[Kukła oznacza iluzyjny prototyp, projekcję cienia postrzeganą jako żywa
istota, co sprawiło, że ukazała się Zipacnie istota energetyczna z Głębi,
zdająca się władać mocą iluzji i transformacji materii w energię i na odwrót.
Była ona złudną kreacją pajęczych istot, kontrolujących Sieć Maji/Iluzji,
stąd prawdopodobnie postać kraba]
Zipacna wczołgał się do niej, lecz krab ciągle cofał się w głąb. Pod wpływem
ambicji w końcu wszedł za nim tak głęboko, że zawaliło się na niego wzgórze.
"Nigdy nie powrócił Zipacna i zamieniony został w kamień". "Pod wzgórzem Meavan został pokonany".
[Jest to jakaś historia próby zapanowania nad źródłem
energii, które pozostało w rękach ciemnego przywódcy bardzo krótko, doprowadziło bowiem do zagłady kontynentu i
samozniszczenia. Kamień oznaczać
może najniższą postać ciała istoty żywej, która od tego punktu rozpoczyna
ewolucję, a także artefakt/generator
iście piekielnej energii telurycznej, w którym został uwięziony zalążek świadomości
Zipacny, generując moc. Dlatego starannie go potem ukryto, o czym są sugestie w dalszej Kronice]
6) Z polecenia Serca Nieba zdecydowano zgładzić także drugiego syna Vucub-Caquixa, Cabracana
(zn. Podwójny Olbrzym, lub Trzęsienie Ziemi), który z absolutną bezinteresownością
"zajmował się wstrząsaniem gór".
[Jego imię sugeruje, że chodzi o człowieka u władzy takiego jak Zipacna, któremu po raz drugi
dostał się w ręce artefakt/generator energii grawitacyjnej. Ta opowieść pochodzi z
kolejnej ery na Ziemi, tzw. srebrnej, a Cabracan może być tożsamy z hinduistycznym Ravaną.
Ten nie bawił się już w manipulacje, ale jawnie ścigał tych, którzy próbowali zwrócić się ku Światłu, budząc w ludziach lęk i terroryzując ich posiadaną bronią, co robił z radością okrutnego myśliwego, zabijającego dla samej
zabawy]
"Dwaj młodzieńcy" podali się za neutralnych swobodnych wędrowców po Wszechświecie i zostali przyjaźnie powitani przez Cabracana. Połechtali sprytnie jego pychę, mówiąc mu o kimś, kto głosi
nadejście świtu i pytając, czy poradzi sobie nawet z takim przekonaniem u ludzi. Zadziałali mu w ten sposób na ambicję i idąc po obu jego bokach zaprowadzili go pod obiecaną
"górę", polując po drodze na ptaki w sposób duchowy, tj. zabijali je samym dmuchnięciem, bez użycia glinianych kulek.
[Zajęli miejsce po lewicy i prawicy, a zatem przedstawili się jako
Mistrzowie Gry. Ptaki oznaczają dusze istot ludzkich. Zabijanie ich oznacza żywienie się
i sycenie ich energią. Ich wolność oraz posiadane zdolności manipulacyjno-magiczne bardzo zaimponowały Cabracanowi, święcie przekonanemu o swojej władzy i mocy nad światem,
zapragnął stoczyć pojedynek, w którym uzyskałby taką samą wysoką pozycję]
Upiekli kilka upolowanych ptaków na kolację, w tym jednego nasmarowali gipsem. Cabracan nie mógł się oprzeć apetytowi i zjadł go. Wtedy stracił wszelkie siły i moce, został związany, powalony na ziemię i tam pochowany.
[Zasugerowali mu, że dążenie do podobnego rodzaju i zakresu mocy będzie dla niego korzystne i zupełnie
nieszkodliwe
i że mógłby robić to, co oni bez konieczności specjalnego zasłużenia sobie na
to. Nasmarowany gipsem ptak to być może dobrowolna ofiara jakiejś oświeconej istoty, która złożyła
ją ze swojego ciała i krwi na rzecz rozwiązania sytuacji. W innym kontekście
twardniejący ptak może opisywać jakieś genetyczne uwarunkowanie, którego
nie potrafił przeskoczyć Cabracan oraz jego ewolucyjne twory, a które
powodowało w nim i w nich sztywnienie świadomości i wzrost niewrażliwości,
okrucieństwo i narastające zło. W chwili, gdy Cabracan zaczął pożądać dla siebie
podobnych zdolności i ambitnie dążyć do wykreowania istot mogących
konkurować z "dwoma młodzieńcami" wpadł w biologiczną pułapkę
bez wyjścia, przestał być wolny od skutków karmicznych swych czynów, stracił dystans, wolność i wszedł w świat
względności. Przywaliły go jego winy karmiczne jego "dzieci", spod których nie potrafił
się już wydostać]...