![]() |
|
![]() |
|
|
|
Zawody
|
Po raz pierwszy w historii wyścigów psich zaprzęgów Polska była gospodarzem Mistrzostw Europy w sprincie.
W dniach 21-22-23 stycznia do odległego Arłamowa w Bieszczadach zjechało 79 zawodników z 11 krajów (Finlandii, Niemiec, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii, Włoch, Francji, Austrii, Belgii i oczywi¶cie Polski). W "obozowisku" pod hotelem Arłamów stanęło kilkadziesiąt takich aut, wokół których zaroiło się od psow zaprzęgowych. Psy oczywiście nie biegały luzem - muszą być uwiązane na specjalnym systemie linek lub lekkich łańcuchów - tzw. stake-out. Proszę sobie wyobrazić ponad 500 psów, które biegałyby luzem - byłaby to sytuacja nie do opanowania. Na każdy ze stake-out'ów maszer i jego pomocnik wykopywali (lub udeptywali) miejsce w głębokim śniegu. Do Arłamowa dojechały najlepsze zaprzęgi Europy, oprócz Szwedów i Norwegów, którym przepisy związane z kwarantanną weterynaryjną w ich krajach uniemożliwiają swobodne podróżowanie ze zwierzętami po krajach nie należących do Unii Europejskiej.
Najwięcej, bo 28 było zaprzęgów w klasie 4 psów, 18 w klasie 6 psów, 13 w klasie 8 psów i 7 w klasie nielimitowanej, tj powyżej 10 psów. Zaprzęgi przez 3 kolejne dni pokonywały tę samą trasę - niełatwą i urozmaiconą zakrętami, zjazdami i podjazdami na zbocza. Długość trasy zależna była od ilości psów w zaprzęgu i wynosiła 7, 13 i 19 km. Największy kłopot sprawiały .... opady śniegu. Brzmi to może paradoksalnie w przypadku sportu, w którym śnieg jest podstawą zawodów, ale jednak. Trasa sprinterska musi być dobrze ubita, żeby sanie nie zapadały zbyt głęboko i zawodnicy mogli rozwijać znaczną prędkość.
Tymczasem w Arłamowie sypało i sypało, zaprzęgi znikały z oczu tuż po starcie, a ratrak ledwo nadążał z poprawianiem trasy na następny dzień. Obecny na imprezie Prezydent European Sled Dog Racing Association pan Bernard Pepin gratulował doskonałej organizacji Polskiemu Otwartemu Związkowi Stowarzyszeń Sportu Psich Zaprzęgów odpowiedzialnemu za stronę sportową Mistrzostw i Sławkowi Wiesławskiemu, na którego barkach spoczęły wszystkie trudy organizacji technicznej (w tym także organizowanie "ekspedycji ratunkowych" dla samochodów zawodników uwięzionych w zaspach...). Obowiązki Sędziego Głównego (czyli Race Marshal'a) pełnił Austriak Erhard Weiss, nad dobrostanem zwierząt czuwała urocza, zawsze uśmiechnięta sędzina belgijska Christien Fox, zaś ekipie lekarzy weterynarii przewodniczył naczelny lekarz weterynarii ESDRA Francuz, Chistoph Pflieger, który zresztą jeszcze w tym roku przeprowadzi w Polsce szkolenie lekarzy weterynarii i trenerów psów sportowych - chartów i psów zaprzęgowych. Zgodnie z obowi±zuj±cym w ESDRA regulaminem, każdy z zawodników musi się danego dnia "zmieścić" w limicie czasu - tj. pokonać trasę w czasie nie dłuższym niż 150% czasu w jakim pokonał ją najszybszy zaprzęg z danej klasy. To nie lada wezwanie zważywszy na to, że większość zawodników dysponuje alaskan husky (niejednokrotnie z dolewem krwi psów myśliwskich - np. wyżłów i chartów) od pokleń selekcjonowanych do wyścigów. Zawodnicy ekipy polskiej po raz pierwszy brali udział w zawodach sportowych tej klasy - oprócz Bartka Gadziomskiego, jadącego zaprzęgiem 6 alaskan husky, któremu doświadczenia zdobyte na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy w Sils (Szwajcaria) i ostry trening w Alpach podczas Trophee de Savoie, pozwoliły zakwalifikować się do finału, choć w swojej kategorii zajął ostatnie miejsce. Gratulację za sportową walkę i reprezentowanie barw kraju należą się zawodnikom ekipy polskiej : Pulkarzom Janowi Łackowi i Andrzejowi Bombie. Obaj zawodnicy startowali w dwóch klasach - pierwszego dnia na dystansie 13 km w konkurencji pulka men short, i w sobotę w klasie pulka men long, pokonywali z psem dystans 19 km. Można mówić o pechu w przypadku Jana Łacka, któremu w piątek pożyczony ze słowackiego zaprzęgu pies odmówił posłuszeństwa. Na szczęście drugiego dnia sytuację uratował doświadczony w startach z pulką belgijski pies, który pomógł zdobyć polskiemu zawodnikowi tytuł vice-Mistrza Europy ! Niestety pies Andrzeja Bomby, doświadczony w zawodach cani-cross, zdecydowanie nie był zadowolony ze startu z pulką, co uniemożliwiło panu Andrzejowi zajęcie miejsca na podium. W klasie nielimitowanej wystartował Andrzej Górowski z zaprzęgiem złożonym wyłącznie z husky syberyjskich. Niestety psom nie udało się pokonać limitu czasu już pierwszego dnia, ale tłumaczy je fakt, że tydzień wcześniej skończyły wyścig na długim dystansie, a "przestawienie" psów na wyścig sprinterski w tak krótkim czasie jest praktycznie niemożliwe. Niewątpliwie na mecie chciały się zapytać swojego pana - dlaczego już kończymy, przecież możemy jeszcze biec... Duże słowa uznania należą się Witoldowi Płanecie, który walczył ze swoimi syberianami w klasie 4 psy (jak już wspominałam bardzo silnie obstawionej). Choć zarówno Witek, jak i jego psy dali z siebie wszystko (aż przyjemnie było patrzeć na ich wjazd na metę - cały "zaprzęg" z uśmiechniętymi minami), do pokonania limitu czasu zabrakło im niewiele. W klasie 6 psów wystartował także jedyny na tych zawodach zaprzęg złożony z alaskan malamutów, którym dzielnie pomagała suczka husky syberyjski prowadzony przez Sławka Oleszczuka. Mimo czarnych scenariuszy malamuty z uśmiechniętymi pyskami, niezwykle zadowolone z siebie, bez zbędnych emocji, spokojnie pokonały linię mety. Czas na przedstawienie zwycięzców w poszczególnych klasach, a więc tegorocznych Mistrzów Europy : Pulka men short : I msc Olivier Traulle z Francji , II msc Rob Fox z Belgii, III msc debiutujący zawodnik ze Słowenii Edvard Schumet Pulka men long : I msc Olivier Traulle z Francji, II msc Jan Łacek z Polski (!), III msc Edvard Schumet ze Słowenii; Klasa nielimitowana : I msc Ari Laitinen z Finlandii (o zwycięstwie przes±dził dopiero ostatni etap wy¶cigów!), II msc Daniel Filo ze Słowacji, III msc Lionel Payen z Francji; Klasa 8 psów : I msc Roland Kotter z Niemiec, II msc Josef Winter także z Niemiec, III msc Vesa-Pekka Lehtomaki z Finlandii; Klasa 6 psów : I msc Sebastian Kriegler z Niemiec, II msc Kimmo Hytonen z Finlandii i III msc Berit Merten z Niemiec; Klasa 4 psy : I msc Niklas Kriegler z Niemiec, II msc Bruno Purginier z Francji i III msc Daniel Tietze z Niemiec. W niedzielę wieczorem "wąż" ciężarówek z psami rozpoczął mozolne zjeżdżanie z góry wyrytym przez pług tunelem w śniegu. Miło nam było na pożegnanie słyszeć od zawodników ciepłe słowa podziękowania. Wszyscy podkreślali, że byli mile zaskoczeni serdecznym przyjęciem i spontaniczną pomocą z jaką spotkali się ze strony Polaków. W przemówieniu pożegnalnym Bernard Pepin wyraził nadzieję, że fakt, iż w Polsce z takim sukcesem odbyły się Mistrzostwa Europy przyczyni się do popularyzacji idei otwartego sportu, w którym liczą się osiągane wyniki i prawdziwe umiejętności zawodnika.
|
copyrigth © 2000-2001 by izzy. bialykiel@yahoo.com |