Komentarz do księgi Popol Vuh, część I
|
Popol Vuh. Księga Rady Narodu Quiche |
|
| Prolog: "Spisujemy to już pod prawem boskim, w Chrześcijaństwie; wydobywamy to na światło dzienne, bo próżno dziś szukać Popol Vuh, księgi znanej pod tym imieniem, w której widać było jasno nadejście zza morza i opowieść o naszych mrokach, i widać było jasno życie. Istniała kiedyś jasno księga, napisana w dawnych czasach, ale oblicze jej zakryte jest przed badaczem i myślicielem. Wspaniały był to opis i opowieść o tym, jak zakończyło się tworzenie całego nieba i ziemi, jak zostały stworzone i podzielone na cztery części, jak je oznaczono i jak zmierzono niebo, jak przyniesiono miarkę i objęto nią niebo i ziemię, cztery kąty i cztery zakątki, tak jak to nakazali Stwórca i Twórca, matka i ojciec życia, wszelkiego stworzenia; ten, który daje tchnienie i myśl, ta, która na świat wydaje; którzy czuwają nad szczęściem narodów, nad szczęściem rodu ludzkiego, mędrcy rozmyślający nad wszystkim, co istnieje w niebie, na ziemi, w jeziorach i morzu." |
|
KOSMOGENEZA
1) Najpierw istniało Niebo i Morze.
[Woda to Duch, ale także energia nieświadomości o cechach jin, żeńska,
Niebo to przestrzeń, ale także umysł, świadomość i wola o cechach jang]
Nie było istot żywych.
"Tylko bezruch
i cisza w ciemnościach, w nocy".
[Ciemność i noc to nieświadomość, chaos władany bezładnymi siłami
natury]
2) "Stwórca, Twórca, Tepeu
(co znaczy: Nasz Pan, Król, idealny Władca), Gucumatz
(co zn. Pierzasty Wąż, idealny Strażnik Mocy), Rodzice
[to dwie istoty, Wielka Matka i Wielki Ojciec, Pra-Rodzice, wzorce żeńskości
i męskości]
znajdowali się w wodzie otoczeni jasnością.
[Było ich zatem 6 doskonałych istot, form Boga, samoświelistych, napełnionych
pełnią Wiedzy i Ducha, zamieszkujących sferę Morza Nieświadomości i bezładnej
Energii, które kontrolowali. Świetlistość bowiem oznacza moc Ducha i oświecenie,
które było ich udziałem... Liczba 6 odnosić się może także do sześciu
rodzaju przestrzeni, które im podlegały. Jest to zbieżne z opisem 6 dni
stworzenia w Biblii]
Ukryci byli pod piórami zielonymi i błękitnymi, dlatego nazywa się ich Gucumatz
(zn. wąż pokryty turkusowymi piórami ptaka quetzala, których kolor oznacza wody dwóch oceanów zlane ze sobą).
Wielcy to mędrcy, wielcy myśliciele. Tak zatem istniało niebo
i również Serce Nieba, takie jest bowiem imię
Boga...".
"W mrokach i pośród nocy postanowiło tak Serce Nieba, które zwie się Huracan
(co zn. Jednonogi, albo Olbrzym).
"Ci trzej są Sercem Nieba: Caculha Huracan
(co zn. Piorun Jednonogi, lub Ogień-Woda), Chipi-Caculha
(co zn. Mała Błyskawica, lub Xipe, bóstwo teluryczne)
i Raxa-Caculha (co zn. Zielona Błyskawica, lub Zielononiebieski)."
[Nakrycie piórami o kolrze nieba i ziemi, oznacza niewidzialność dla
wszystkiego, co istniało w morzu. Co do wymienionej trójcy, wchodzącej w skład
Serca Nieba niektórzy badacze twierdzą, że chodzi o trzy żywioły, ogień-ziemię-niebo,
co w takim razie z czwartym - powietrzem? Sens imion sugeruje, że Indianie rozróżniali te 3 postacie
najwyższego Boga {który jest siódmym spośród sześciu wymienionych wcześniej}
jako 3 rodzaje wewnętrznej percepcji, ukazujące się w subiektywnej wizji jako Iskry,
większe lub mniejsze pioruny energii wibrującej w powietrzu. Tu można zacząć
szukać analogii w innych kulturach, gdyż również biblijne opisy spotkań z Jahwe zawierają obrazy płonącego ognia, błyskawic i grzmotów, towarzyszących manifestującej się Mocy Boga, tego rodzaju "iskrzącą percepcję" posiadał Mojżesz podczas wizji "krzaka gorejącego" na pustyni, a także pierwsi chrześcijanie napełnieni Duchem Świętym.
Także broń-moc Zeusa-Jowisza-Indry przedstawiano jako pioruny. Podział
na sześć okresów stworzeń {sarg} plus trzy, w których dominowały wpływy wyższych istot
na niższe światy występuje w księgach wedyjskich, p.
Bhagavatapurana...]
3) Tepeu i Gucumatz naradzili się m. in. na temat: "kto stworzyć ma pożywienie, kto utrzymywać przy życiu"
i zdecydowali się skonstruować człowieka, który ukoronuje stworzenie i dzięki niemu wzejdzie jutrzenka.
W tym celu
"nakazali, aby powstały i urosły" najpierw rośliny, drzewa i pnącza, w pierwotnej ciemności.
[Ciemność oznacza chaos i nieświadomość, a tym samym niedoskonałość Wszechświata, który dopiero dąży do świtu i Jasności, czyli samopoznania i Ducha, poprzez procesy wstępnej ewolucji,
natomiast rośliny symbolizują tutaj okres "wegetatywny" kosmosu, pozbawiony inteligentnego życia, ale powoli przygotowujący się pod jego
zasiew]
4) Zaplanowali potem narodziny świtu i jasności i aby to osiągnąć stworzyli Ziemię, a na niej lądy, góry, doliny, strumienie, gaje.
"Jak mgła, jak chmura i jak obłok kurzu było dzieło stworzenia, kiedy góry wynurzyły się z wody
i w jednej chwili urosły góry. Tylko siłą nadprzyrodzoną, tylko magią dokonano stworzenia gór i dolin, za co podziękował
Sercu Nieba Gucumatz.
"Tak udoskonalono dzieło, kiedy je przeprowadzili, rozważywszy uprzednio i obmyśliwszy szczęśliwe zakończenie."
[Tj. uczyniono i zaincjowano Plan Ewolucji świata w Czasie].
5) "Potem stworzyli małe leśne zwierzęta, strażników wszystkich lasów, leśne karły, jelenie, ptaki, pumy, jaguary, węże, zaskrońce, żmije, strażników pnączy."
[Powstały zatem zasady i zaczątki ziemskiego ekosystemu, w świecie materialnym i subtelnym;
jelenie oznaczają ogólnie zwierzęta roślinożerne, pumy i jaguary - drapieżniki, strażnicy pnączy to zapewne owady, a reszta strażników i leśne karły to duszki
natury. Strażników zatem było dziewięciu]
Na końcu dodali ptaki i jelenie, ale zwierzęta nie miały świadomości Boga i
energia, wytwarzana przez nie i cały system ekologiczny - nie mogła się w ten sposób skoncentrować na
"Sercu Nieba i Sercu Ziemi" i tym samym popłynąć z powrotem do Niego, dlatego konieczny stał się człowiek, jako głowa stworzenia.
"Znajdą się inni, którzy będą nas czczcili, stworzymy inne istoty, które będą nam posłuszne. Wy poddacie się swojemu przeznaczeniu: ciała wasze będą rozszarpywane". "...i zwierzęta żyjące na powierzchni ziemi skazane zostały na pożeranie i zabijanie".
[Jest to zbieżne z tym, co podaje Biblia]
6) "Tak więc spróbujmy stworzyć istoty posłuszne, pełne szacunku, które by nas utrzymywały i żywiły."
[To kolejna wzmianka o dostarczaniu istotom wyższym Energii, dzięki której Wszechświat prosperuje i rozszerza się, człowiek według Planu ma za zadanie dozorować Źródło i działać jak swoisty przełącznik, gwarantujący dobrą, czystą, świetlistą jakość tej Energii oraz jej sprawiedliwy rozdział pomiędzy Jasną i Ciemną Stronę Mocy].
Stworzyli prototyp człowieka z błota. Ale jego
"ciało rozpadało się, było miękkie, nie mogło się poruszać, brakowało mu siły, padało, woda z niego ciekła, nie mogło kręcić głową, twarz zwracało w jedną stronę, miało ogromną szyję i nie mogło patrzeć w tył. Z początku mówiło, ale brak mu było rozumu
(...) i nie mogło ustać na nogach."
[Tj. miało kłopoty z połączeniem ciała fizycznego z subtelnym, źle zapamiętało przekaz
Wiedzy, nie było samodzielne, posługiwało się głównie intuicją i jakby śniło na
jawie, nie potrafiło decydować o sobie i radzić z trudnościami, ale także miało postawę pochyloną i niezręczne
ruchy]
Próby z tym stworzeniem musiały trwać długo i tak naprawdę było wiele wersji, ale nie natrafiono na sposób właściwego połączenia genów różnych ras i zniszczono je, po czym zwołano wielką naradę.
7) Zwrócono się o pomoc do "wróżbitów", "widzących przyszłość i ofiarników", babki i dziadka,
"aby znaleźć sposoby" na utworzenie człowieka.
[Były to istoty z zaawansowanych cywilizacji, które zajmują się rozsiewaniem inteligentnego życia na planetach i są w tym mistrzami, czyli wielokrotnie wcześniej im się to udało]
Starzec i Starucha powróżyli, zwracając się o radę do losu i
Serca Nieba i na podstawie ich wizji zdecydowano stworzyć człowieka z drewna.
"...natychmiast powstały kukły wyrzeźbione w drewnie. Podobne były do człowieka, mówiły jak człowiek
i zaludniły powierzchnię Ziemi. Żyły i rozmnażały się; miały córki i synów, nie miały jednak duszy
ani rozumu, nie pamiętały o swym Stwórcy i Twórcy, wędrowały bez celu, a chodziły na czworakach. Zapomniały o Sercu Nieba, przez to popadły w niełaskę. Było to tylko zamierzenie, próba człowieka."
[Był to zatem prototyp, który wymagał dalszego udoskonalenia, aby Plan mógł się naprawdę zrealizować,
gdyż mimo, że istoty miały formę humanoidalną, nie były indywidualne i nie pojmowały pojęć
abstrakcyjnych, nie rozróżniały i nie porządkowały racjonalnie zjawisk, nie miały instynktu szukania sensu życia, miały niski poziom
inteligencji, szybko zgubiły dany im Przekaz i nie interesowało ich tworzenie kultury i
cywilizacji]
Z początku mówiły, ale twarze ich były wychudłe, ich rękom i nogom brakowało solidności, nie miały krwi ani mięśni, wilgoci ni krzepy, ich policzki były suche, suche ręce i nogi, a ciała żółte."...w wielkiej ilości istnieli na powierzchni Ziemi".
[U Indian żółty to kolor bladości, co oznacza, że swą energię oddawały czemuś, co je wciągało w krainę
śmierci, czyli samsarę;
miały słabą odporność immunologiczną, niewłaściwie stworzoną krew, a
także były pozbawione serdeczności, ciepła, wyższych uczuć i zainteresowania
Duchem, nie poszukiwały swojej prawdziwej tożsamości, nie potrafiły wcielić
w czyn zamierzeń swych Stwórców]
8) Zniszczono rasę drewnianych ludzi wielkim potopem.
"Pociemniało oblicze Ziemi i zaczął padać czarny deszcz, deszcz w dzień, deszcz w nocy".
"Obfity deszcz żywicy spadł z nieba".
[Jak sądzę nie był to jednak potop opisany w Biblii, sprzed
6 tys. lat, ani też ten sprzed 11 tys. lat, który zatopił Atlantydę, ale o wiele dawniejszy, z okresu zagłady dinozaurów w erze kredowej, ok. 70 mln. lat
temu]
Zwierzęta zeszły się i z mściwością
"rozszarpały ich twarze", tak samo zrobiły wszystkie naczynia kuchenne
[tj. wytwory ich kultury i techniki], co oznacza utratę wyższej tożsamości ludzkiej, zupełne zdziczenie i genetyczną degradację tej rasy. Prawdopodobnie szybko stracili poczucie odrębności od zwierząt i skrzyżowali się z nimi, co było wtedy możliwe z powodu braku czynnika Rh we krwi, który został wprowadzony później, jako zabezpieczenie przed podobnym zakończeniem rozwoju rasy.
"I powiadają, że ich potomkami są małpy, które żyją w lasach..."