Poczatek Andrzeja Szczypiorskiego

From:         Kuba Chabik
Date:         1997/01/04

Z prawdziwa przyjemnoscia przeczytalem obszerny esej p. Kaluzy na temat "Poczatku". Widze, ze ksiazka jest odbierana podobnie przez Polakow mieszkajacych w roznych czesciach swiata. I ja tez nie mialem (i nadal nie mam) w wielkim powazaniu Andrzeja Szczypiorskiego, glownie z powodu jego pogardliwych wypowiedzi o przecietnych obywatelach (wyborca: "Ja jestem czlowiek prosty..."; A.Sz.: "To sie pan skomplikuj") i egzaltacji charakterystycznej dla "elyty". Niemniej jednak uznaje jego kunszt literacki. Na "Poczatek" nie zalapalem sie jako licealista, wprowadzono go do kanonu lektur szkolnych w rok po mnie. Ksiazka jest bardzo dobra, przypomina mi swoja wymowa "Sztukmistrza z Lublina". Najbardziej zapadl mi jeden cytat, dotyczacy rabusia, ktory wyprowadza zydowska dziewczynke z getta. Cytuje z pamieci, wiec prosze o wyrozumialosc: "Byl on, na swoj sposob, bandyta uczciwym. Swoim ofiarom zawsze dawal wybor: pieniadze albo zycie. To roznilo go od rezimow totalitarnych, ktore tego wyboru nie dawaly, a zabieraly zawsze pierwsze, a czesto i drugie". Perelka, prawda? W ogole widac, ze Szczypiorski zaczynal jako pisarz kryminalow - watki przeplataja sie, a rozdzialy koncza sie w najciekawszym momencie. Moze za bardzo zwracam uwage na zrecznosc pisarska i celnosc obserwacji Andrzeja Szczypiorskiego, ale na temat warstwy artystycznej p. Kaluza napisal ciekawiej i wiecej, niz ja potrafilbym. Pozdrowienia, Kuba

Inne wypowiedzi... Poprzedni...