Pewnego razu książę Carhindon wezwał do siebie
swego nadwornego maga,
nekromantę Relakhara i rzekł doń w te słowa:
- Mój drogi magu. Mam problem,
gospodarka
księstwa jest w zapaści, przychody z podatków spadają, ludziom
żyje się co
raz gorzej. Jako władca powinienem coś z tym zrobić. Mam pomysł, jak
temu
zaradzić, ale potrzebuję twojej pomocy Relakharze.
- Jestem na rozkazy Wasszej Książęcej Mości.
- Z naszym księstwem grraniczą od wschodu wielkie
bagna, za którymi znajduje się ludne i bogate miasto Letingburg.
Gdyby nie bagna najkrótsza droga do niego wiodłaby właśnie przez
nasze księstwo. Wpadłem więc na pomysł, aby usypać groblę przez bagna,
którą mogliby przejeżdżać kupcy ze swoimi wozami. Oni
zaoszczędziliby wiele dni drogi,
a nasze księstwo mogłoby pobierać umiarkowane opłaty, poza tym napływ
kupców sprawił, że powstaną nowe gospody, sklepy... Jednym
słowem grobla tchnęłaby życie w ekonomię Carhindon.
- Jakie zadanie przypadda w tym mojej skromnej osobie
Mój Książę?
- Rzecz w tym Relakharzze, że skarbiec świeci
pustkami i nie mam z czego opłacić robotników. Gdyby Twoja
sztuka czarnoksięska mogła tu jakoś pomóc...
- Rozumiem Wasza Wysokoość. Mam użyć swoich mocy i
ożywić odpowiednią liczbę zombie, którzy usypią groblę.
Wspaniały pomysł! Już zabieram się do pracy!
Dla Gosi M. - jak
zwykle, za rysunki i piękno.
Tym natomiast, których
interesuje ekonomia na poważnie, polecam Mechanikę
Historyczną.